Strony

www.jooble.org

środa, 12 października 2011

a na niebie cud , choc za wcas

Moja cocker spanielka obudziła mnie koło 4-tej rano. Ciemno, zimno, choć oko wykol, ale cóż ... wściekam się , ociagam, ostatecznie zrywam się z łóżka i wrzucam wyjściowe ciuchy na piżamę. Maszerujemy. Znaczy ona ciagnie , merda ogonem , a ja uwieszona na koncu smyczy daję soba powodzić. Tak dochodzimy do pobliskiego skweru, tu zdejmuję smycz,zawieszam ją na szyi, a Didi zaczyna swój rytualny taniec. Dzis jednak mimo barbarzyńskiej godziny wyczuła gdzies kota i widziałam tylko dwa uszy fruwajace w powierzu . Chwilę potem ,100 m dalej usłyszałm jej ujadanie. Kot z pewnością wdrapał sie gdzieś , gdzie mimo swojej skoczności nie dosięgała. Przywołałam ja naszym umówionym gwizdem.i.... wtedy podniosłam oczy wyżej. Niebo niesamowite. Rozświetlone wielkim jak talar księżycem. Chmury tworzą niecodzienne okręgi i artystyczne dziury. Nieopodal ksiezyca migało jasne światło. Najpierw myślałam , że to samolot. Potem, że jakaś orbita. Wygrała jednak teoria, że to Twardowski znów usiłuje na swym kogucie uciec gdzie pieprz rośnie. Zaraz potem zobaczyłam konstelacje przypominająca żyrandol z trzema żarówkami, a dalej następne światełka. Najpierw mały , potem wielki wóz. Dzisiaj tak chyba blisko i nisko ziemi, bo gwiazdy przypominają wielkie brylanty i ten księzyc błyszczący jak najcenniejszy z klejnotów. Naprzeciwko mnie szedł człowiek - wypisz , wymaluj wilkołak z amerykańskiego horroru. Wykonywal dziwne ruchy. Profilaktycznie ukłoniłam mu się przywołując jednocześnie psa... Za wcas pani na spacery, za wcas... obsztorcował mnie.... Cóż gdyby nie" za wcas " nie zobaczyłabym tego cudu... Mimo wszystko jestem wdzięczna Didi za poranne poderwanie mnie na nogi... cud , diamentowy cud:)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz