wtorek, 11 października 2011
Deszcz
o szklanej tafli okna płynie struga deszczu. Bębni o parapet, rozbija się o mur. Po głowie kołaczą mi strofy Leopolda Staffa " Deszczu jesiennego" . Jak mantrę powtarzam sobie "o szyby deszcz dzwoni jesienny i pluszcze jednaki miarowy niezmienny dżdżu krople padają i tłuką w me okno jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle ... I światła szarego blask sączy się senny... O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny.."....
Strofy proste , dżwięczne , oddają mój nastrój ....nihil novi w tym smutku dnia , niestety.
Przez zapłakane okna moich oczu patrzę na szare niebo, koscielną wierzę , dachy ciepłowni i okolicznych domów. Niby jestem na szczycie świata, a jednak ta szarosć i wirujace w koło liscie wprawiaja mnie w kiepski nastrój....a miało byc tak pięknie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz