piątek, 18 listopada 2011
Dokąd?
Drogi bywają bardzo różne. Jeszcze wczoraj byłam pełna energii dziś mam totalny jej spadek. Dopiero 18-ty listopada. Znowu schudłam.Fajnie , bo lubię siebie z każdą taką chwila bardziej. Paradoksalnie im mnie mniej tym bardziej się lubię. Może mam jeszcze kłopoty z akceptacją siebie w lustrze i jeszcze nie bardzo przynosi rezultaty mówienie sobie, że nikt nie jest idealny, ale zaczynam lubić się...Postanowiłam od jutra uelastyczniać ciało. Dziś w ramach rozgrzewki przespacerowałam się , zrobiłam kilka ćwiczeń relaksujących, zejście do całkowitego szpagatu sprawia mi jeszcze małe trudności, za świeca, mostek i nogi za głowę robię jakbym się z tym urodziła. Powinnam chyba znacząc pływać, ale basen niestety w moim mieście dopiero w budowie. Dam radę bez niego. Wprawdzie nie wiem jak jutro na te moje dzisiejsze wygibasy zareagują moje mięśniory i jak duże będę miała zakwasy, ale nikt nie może powiedzieć , że nic nie robię. Uff... Jeszcze tylko proch przeciw bólowi głowy i jestem gotowa by stawić czoło światu. Tylko myślenia niech nikt ode mnie nie wymaga.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz