Strony

www.jooble.org

piątek, 18 listopada 2011

Spódniczka

Klasyczny czarny kostium w szafie mojej mamy wisiał zapomniany od sierpnia. W końcu w listopadzie przywiozłam go do domu. Na wszelki wypadek wyprałam, wyprasowałam i powiesiłam w garderobie. Wisiał do dzisiaj. Dziś miałam wyjście specjalne i powinnam wyglądać jak milion dolarów. Kostium byłby idealny. Odprasowany czekał w szafie tylko na okazje. Włożywszy bieliznę i rajstopy sięgnęłam po spódniczkę. Zapięłam standardowo i zasunęłam w pasie. Ruszyłam po bluzkę ... i spódniczka zsunęła mi się. Ok... pomyślałam , zamek poszedł, bo stracialam ja w chodzie , jak na bajach Disneya. Dzielnie podniosłam znów w okolice pasa: zamek ok zasunięty, guzik zapięty , brew podniosłam...no wszystko jest na swoim miejscu, wiec znowu idę po bluzkę i ki czort, spódniczki znowu nie ma .... Tym razem sprawdziłam pas- trochę luźna, bo jak się okazuje teraz w najszerszym miejscu bioder mam mniej niż kiedyś w pasie...Trzeba odłożyć, bo mogłabym zgubić, a tłumaczenia w stylu Birdget Jons są fajne , ale w książkach. Wyjęłam wiec nogi ze spódniczki i powiesiłam na swoim miejscu. Włożyłam jeansy rozmiar 32/32... nie było rady, trzeba było zmienić cały strój. Reasumując, jestem szczuplejsza niż myślałam. Fajnie , podoba mi się to. Chociaż jest i mankament. Musze wymienić cala garderobę, ale dla tych starych wielkich szmat nie mam zamiaru się tuczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz