wtorek, 1 listopada 2011
Nie przyszla
Chodziłam bez celu ulicami miasta. Tak dla zajęcia myśli czymś innym. Jak spod ziemi wyrósł przede mną MC. W brązowej kurtce, wypchanych jeansach i długim, wyciągniętym swetrze. Wygląda jak tytan nieszczęścia. Za sobą wlókł synka. Dzieciak miał wymazana buzie i wyraz twarzy całkiem zadowolony.
- Co jest?- zapytałam bez wstępnych podchodów.
-Nie przyszła.
- JO?... nie przyszła?, może się coś stało?
- Pewnie poszła do niego?...MC miał łzy w oczach, a mnie zadzwoniła torebka. Jak raz JATE się nawinął. Świergoląc tym swoim aksamitnym głosem. Po kurtuazyjnym cześć, przeszłam do rzeczy JATE potrzebna mi JO na gwałt, nie wiesz gdzie jest? Nie no skąd. Przecież wiesz, ze przed nią uciekam.Nie pytam, czy z nia spisz, ale czy wiesz gdzie jest. Nie, warknął na mnie...OK ... sorry to muszę jej poszukać. Pa i odłożyłam słuchawkę.
MC , nie ma jej tam gdzie myślisz. Może musiała coś załatwić i wypadło jej z głowy.
- Co?Dziecko jej wypadło z głowy - MC był wściekły.
- Chodź idziemy do parku, tylko wezmę psa. My sobie pogadamy , a dzieciak się zajmie zabawa z DIDI..no i poszliśmy... Wieczorem rozstaliśmy się w dużo lepszych humorach, ale JO nie zdążyła na spotkanie z synem, nie znalazła tez chwili, żeby zadzwonić. JO -cholera jasna, co ona wyprawia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz