piątek, 18 listopada 2011
Wekeend? idzie
Piątek to taki magiczny dzień. Koniec tygodnia i za pasem weekend. U mnie niestety weekend zacznie się dopiero w sobotę. W piątek miałam jeszcze spotkanie. Typowe! Ok , poszłam. Spotkanie z panią Magdą było bardzo ciekawe i cieszę się ogromnie, że zaproszono mnie na nie. Energiczna, krnąbrna i taka trochę zwariowana. Jej opowieść dziwnym trafem przystaje w dużej mierze do mnie.Mamy wiele cech wspólnych.Podoba mi się i ona i jej styl pracy i ekipa dziewcząt z która pracuje i to w jaki sposób o nich opowiada, przede wszystkim zaś to, że żadnej z tych dziewcząt tak naprawdę nie zostawiła samej sobie i wymagając od nich, poświęca im sporo uwagi- w ten sposób tworzą świetny team. Ma w sobie kobieta i wielki luz i dystans i do samej siebie i do tego co robi i do swoich podwładnych. Potrafi z ludźmi pracować i świętować i ciągnie razem ze sobą całą ekipę. Jest zwyczajnie fajnym szefem, można powiedzieć nawet , że z tych wzorcowych szefów, o których czyta się w książkach.
Poszłam z przesłaniem, że umówię się z dwoma panami. Z jednym mi się udało, do drugiego mam już kontakt.
Umówiwszy się z T. poszłam prosto do domu. Reszta zostawała na imprezie integracyjnej. Nie no nie to, że ja nie chciałam się integrować, ale na imprezę trzeba było być zaproszonym oddzielnie.
Spacerek na druga stronę ulicy i za kilka minut byłam w domu. Wyjście z Didi za potrzebą i powrót. Na ekranie telefonu zauważyłam nieodebrane połączenie z niezidentyfikowanego numeru i nagrane info na sekretarce. Pani Regina. Byłam pewna, że czeka mnie stek wymówek. Pisałam o niej artykuł, wprawdzie przeczytałam przed drukiem , ale czasem się zdarza, że ktoś nagle zmienia zdanie, albo z nieznanych przyczyn ma pretensje. Zaskoczyła manie ta wiadomość. Pani Regina była cała w skowronkach. Premier Donald Tusk w swoim expose, jako jeden z priorytetów i to na początku wymienił załatwienie tych spraw , które były przedmiotem 8-letniego protestu wrocławskiej lekarki, domagającej się: zniesienia podatku kościelnego pobieranego w wysokości 1,04% od podatku dochodowego osób fizycznych , opodatkowania pensji kościelnych i konieczności płacenia ZUS przez osoby duchowne. Pani Regina Naronowicz-Kupczyk była tak szczęśliwa, że to jej szczęście udzieliło się mnie. Szczęśliwy był też W. Tak bardzo, że na początku nie mogliśmy zdefiniować które z nas do którego dzwoni. W związku z powyższym rozłączyliśmy się i na trzy cztery znowu wykręcaliśmy numery i chociaż dalej nie widziałam czy ja do niego czy on do mnie dzwoni to gadaliśmy umownie na jego koszt / przecież ja z małopolski jestem to mnie wypada być skapiradłem , on z Katowic to nie może , bo to śląskie/. Tak naprawdę to W upierał się, żebym napisała o Pani Reginie, to on nas skontaktował. Nie przyjmował do wiadomości faktu, że Wrocław leży za daleko od Nowego Targu, że wszyscy wielcy o pani Naronowicz - Kupczyk już pisali, że pokazywał ja TVN, że nie mam medium które mogłoby to wydrukować, że to tylko internet. W - widział same pozytywy. Po pierwsze wszystko co napisano o Pani Reginie pochodziło sprzed trzech lat, internet to potężne medium , a ja według niego napiszę historie lekarki bardzo dobrze. W końcu uległam czarowi W i czarowi pani Reginy. Czasem , kiedy spotykam taką barwną postać to żałuje, że nie jestem telewizją. Napisałam więc krótko , treściwie i na temat- jak powiedział W i poszło w internet. Dokładnie 13 listopada br. Wow,,, nie sądziłam, że tak wiele osób przeczyta historię z wrocławskiego rynku, że tyle pozytywnych opinii pokaże się pod nią. To fajnie , kiedy uda się artykuł. Poniewierana , bita i zastraszana 81 - letnia pani nigdy nie mogła doprosić się ujęcia sprawcy napadów. Zawsze ginął monitoring. Ostatnio człowiek, który ja pobił znów groził lekarce podczas wiecu. Tym razem mówi Pani Regina szczęśliwie nagranie z monitoringu się znalazło i jest szansa, że człowiek posuwający się do czynów niegodnych zostanie znaleziony.... Pani Regina jakby dostała skrzydeł. Kiedy rozmawiałyśmy poprzednim razem bała się o swoje życie dziś ma nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku, czego naturalnie osobiście jej życzę z całego serca.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz