niedziela, 25 grudnia 2011
123 czy 321
Spadają kartki z kalendarza. 23, 24 dziś 25 grudnia. Jutro kończy sie pierwsza tura świąt następna w okolicach sylwestra i nowego roku. Cos odchodzi cos przychodzi. Tak naprawdę to trwa cisza. Radość przeżuwania miesza sie u mnie ze zmęczeniem. Zasypiam nawet nie wiem kiedy i budze sie w najmniej oczekiwanych momentach. Przesilenie???...Jak zwał to zwał. Nie zmienia to postaci rzeczy,że mam zaburzony rytm dnia. Od lat odliczam czas albo do początku swiąt albo do ich zakończenia....3-2-1, by w końcu liczyć 1-2-3 . Raz malejaco , raz rosnąco. Nerwowo, kiedy maleje, z ulgą kiedy rośnie. Z niepokojem, kiedy boimy się , czy zdążymy. Zzadowoleniem , kiedy zbliżają się dop końca 3-2-1 , to wprawdzie nie liczba dni do końca roku, ale końca, a 1,2,3 to jak zapowiedź nadziei i początku. Symbole zapisane w liczbach.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz