Dziś rano już wiem... Mama przyjeżdża i to jest pozytywna wiadomość tego dnia. Szkoda, że nie mam dla niej dobrych wiadomości. Cóż... czy już mówiłam , że to fatalne święta? O trzeciej nad ranem piętro nade mną ktoś chyba bił karpie. Swoje ryby kupiłam przed 8-mą - zawsze kupuję wigilijne ryby na dwa dni przed Wigilią, nigdy wcześniej,bo jak mawiał mój tata po trzech dniach ryba zaczyna trącić i nie należy jej wówczas już ruszać. ... Ryby przeto nabierają zapachu teraz. Pstrągi woni tymianku, atlantyckiej soli, cytrynowego pieprzu mieszanego z białym i aromatu cytryny, karp póki co traci swój naturalny posmak. Przetarty cytryna i solą bieleje, by zostać wypłukanym i natartym wieczorem właściwą marynata, w której zostanie do soboty.Mama jedzie, ryby przygotowane . Tylko atmosfery świąt zupełnie nie czuję. Robię bo muszę, a nie chcę. Pomyśleć, że kiedyś był to dla mnie najpiękniejszy czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz