środa, 21 grudnia 2011
Sypnęło
Za oknem śnieżnie i mgliście. Kiedyś cieszyłby mnie padający śnieg. Dzis absolutnie nie. Dziwnie przybija mnie ta biel. Tak okrutnie mnie przybija . Za oknem dymi komin, w domu wykapałam moja Cocer Spanielkę. Nawet moje logiczne tłumaczenie, ze mróz i nie powinnam jej prać futra nie wzruszyły ja. Stanęła w wannie i czekała aż zacznę ją kąpać. Trzeba było słyszeć ten oddech ulgi, kiedy zaczęłam myć jej futro i nacierać szamponem ... Taaaaka ulga... Grzecznie zmyłam z niej cały brud i wysuszyłam suszarką. Didi mimo, że nie znosi szumu tgo ustrojstwa stoi grzecznie. teraz zwyczajnie umyta , ufryzowana i pachnąca śpi, a ja nadal jestem w środku sprzątania, ale jeszcze tylko dziś...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz