niedziela, 11 grudnia 2011
Mam świra ?
Przeżyłam horror! Wspominałam już , że czułam się ostatnio potwornie i miałam wrażenie, ze przytyłam. Wczoraj dla zabawy wzięłam metr krawiecki do ręki. Matko jedyna w pasie mnie 3 cm więcej i w biodrach jakieś dwa...Ostatnio o ile pamiętam , kiedy bawiłam się metrem miałam w pasie 77 cm , a w biodrach jakieś 102cm czy jakoś tak. Dobrze tego nie pamiętam, ale wiem, ze zaczynałam się zbliżać do książkowego rozmiaru 40. Tymczasem wczoraj mało nie zemdlałam. W pasie prawie 80 cm , a w biodrach 103.Trzy razy metr sprawdziłam. Tragedia. Nie jadłam tydzień i przytyłam trzy centymetry... Dziś już jakby wszystko wraca do normy. Pas mam 77 cm , a w biodrach 101.. Czary czy ki czort?...
Kiedy tak rozpamiętywałam fakty wpadł JATE. Chwilę się pokręcił i zabrał mnie na spacer. Dziwny spacer, bo samochodem ale za to w takie bezdenne pustkowie , gdzie tylko biel... Staliśmy więc tym spacerowym autem na urwisku i patrzyliśmy przed siebie. Biała pustynia przed nami i nic.. żadnego ruchu, żadnej zmiany. Zastanawiałam się , czy w takiej białej głuszy można dopatrzeć się fatamorgany. JATE jak na szybką akcję wyjazdową by doskonale przygotowany. Dostałam gorącą kawę w kubku termicznym z ogromna ilością mleka - aż dymiło i gorącą kanapkę grillową i nugetsy. Przy tej ostatniej wzdrygnęłam się, bo pamiętałam jeszcze o 3-ch cm. które mi przybyły.- Wiesz co ?, Ty masz normalnego świra na punkcie swojego wyglądu. Jesteś jak kościotrup blada , taka jak ta pustynia- dlatego cie tu przywiozłem i masz oczy wygłodniałych dzieci Afryki. Nie możesz nic nie jeść - zacietrzewił się .
Oczywiście, ze nie mogę, bo czy jem czy nie jem to i tak tyję. Ostatnio po tych cholernych słodkich Mikołajkach i kilku innych ekscesach przybyło mnie jakieś trzy centymetry. W nic nie wejdę jak tak dalej pójdzie.-żaliłam się jak dziecko.
O widzisz , zapomniałem Ci powiedzieć. Na dniach przywiozą Ci sukienkę, gdyby było coś nie tak to natychmiast proszę o telefon.
- Ile mnie będzie to kosztować? - zapytałam bez ogródek, lubię wiedzieć na czym stoję... - Mówiłem Ci nie martw się, to moja sprawa, a teraz jedz, bo jak kupiłem za dużą to będzie wisieć na tobie jak na haku, a wtedy to w ogóle będzie kaplica... Zapytam tak z ciekawości jaki zamówiłeś mi rozmiar? - i patrzyłam wyczekująco w te jego figlarne oczy.... No jak to jaki ,,,,, no jaki, jaki - pytałam coraz bardziej ubawiona, bo przecież nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat ... optymalny ...acha ! - skwitowałam udając, że wiem o co biega. Całe szczęście, ze nie zabiera się za dobieranie mi bielizny osobistej. Chociaż swoja drogą bardzo interesujące jakby na ten przykład kupił mi biustonosz na garść czy na oko? I czy kazałby mi chodzić w bokserkach :) Ech! ... OK! Ciepłe Nugetsy i gorąca kawa w takiej bieli smakują, jak rarytasy z najwyższej półki. Uwielbiam ten sos słodko-kwaśny i kocham skubać chrupiące kanapki z grilla... Dziwnym trafem dziś mam w talii 77 cm i w biodrach 101. Na szczęście, bo już się zeźliłam. Może JATE ma rację, może faktycznie przesadzam z tym ciągłym kontrolowaniem pasa i bioder i narzekaniem, że jestem za gruba.Hmm... Pomyślę o tym jutro.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz