wtorek, 13 grudnia 2011
metr
Dziś jakoś tak odruchowo sięgnęłam po miarę krawiecką... Znowu mnie ubyło 2 cm w pasie i 1 cm w biodrach. Dziś w pasie mierze 75 cm , a biodrach równe 100. Może faktycznie JATE ma rację. Zbyt szybko tracę, chociaż przecież jeszcze kilka dni temu byłam przerażona 80 cm w pasie . Nie ma co się przejmować -5 w pasie i -1 w biodrach . Nieźle.
Poz tym , ze moje kolana jakoś tak dziwnie skręcają się do siebie.W takich sytuacjach przypomina mi się opowieść mojego już świętej pamięci wujka o dwóch panach pracujących w jednym zakładzie . Jeden chodziła tak jakby całe życie chodził po słupach , a drugi palcami stóp tarł o palce. Zawsze zastanawiano się , czy gdyby się spotkali to zaklinowali by się. Ja niestety chodzę jak ten co tarł palcami o palce. Dziwna to pozycja ... Aż sprawdziłam czy z tego całego zamieszania nie mam przypadkiem krzywych nóg... Bogu dzięki nie. Nogi mam nadal do samej ziemi zgrabne. Chociaż, kiedy dla poprawy nastroju weszłam do puszystej pani i zobaczyłam , że największy rozmiar to 38 ... mina mi spadła na minor... znaczy jak by nie patrząc nigdy światu nie dogodzisz, zawsze możesz byc gruba babą, dlatego najlepiej świat mierzyć własna miara i miara swoich oczekiwań.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten sam problem mnie trawi!
OdpowiedzUsuń