piątek, 2 grudnia 2011
naprawa mojego nastawienia
Włodek uważa, że jestem wobec siebie zbyt okrutna.Jest pewny, że nie czuje swojej wartości. Za szybko mówię jego zdaniem , jestem zbyt krytyczna wobec siebie i na dodatek mam zwichrowane myślenie na swój temat. Dlatego dał mi zadanie. Więcej zawarł ze mną gentlemeńska umowę. Mantrę mam powtarzać przez 30 dni, codziennie rano. Jeśli zdarzy mi się chociaż raz nie powiedzieć, mam zadzwonić i kupić wskazaną mi książkę . Popatrzyłam na niego spod oka. Włodek , nie kupie Ci tej książki z tego tytułu i to wcale nie z chytrości.Ma to dla mnie posmak emocji. Przez 30 dni będę codziennie przed tym cholernym lustrem mantrować. Będę witać się z narysowanym już wczoraj na nim emotikonem i będę do niego walić otwartym tekstem ;
Cześć!
Lubie siebie, kocham siebie i dzisiaj spotka mnie coś miłego i fascynującego. Z każdym dniem i z każdą chwilą staje się lepsza i coraz lepsza, jestem profesjonalna i szczęśliwa.
Dziś już oczywiście zaraz na dzień dobry przywitałam się z namalowanym uśmiechniętym pyskiem. Chyba muszę mu poprawić uśmiech, bo ten mój osobisty był większy niż jego... ale mantra fajna ... rosnę po tysiącznej milimetra każdego dnia.
Naprawiam się?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz