sobota, 17 grudnia 2011
łzy na zawołanie
Środek nocy, nie no jest trzecia nad ranem. nie śpię od dwóch godzin.Tak trochę wszystko toczy się jak we śnie. Po północy wpada JO. Wybiła mnie ze snu. Stała w progu zapłakana. Jezu, co znowu się stało? - jęknęłam zaspana jak mops... MC postanowił się wyprowadzić tzn mnie wyprowadzić- szlochała. Znaczy co w końcu on się wyprowadza czy tobie kazał zbierać manatki- usiłowałam dojść końca ładu w tych wyprowadzkach. No mnie kazał się zabierać- ryczała JO. I czego beczysz, bo nie rozumiem- o pierwszej nad ranem wyrwana ze snu mam zupełny zakaz kojarzenia. Myślałam, że jakoś się dogadamy....Sorry... Przecież wiedziałaś, że MC nie musi się z Tobą dogadywać. Wiedziałaś, że możecie się rozstać. Poza tym mówiłam ci nie mów mu o upojnej nocy . Naturalna konsekwencją tego co zrobiłaś jest decyzja MC.
-Ja myślałam , że ty mu powiesz - wypaliła JO...
- Ja? JO, a kiedykolwiek powiedziałam MC o naszych rozmowach? Sorry, chyba jednak trochę w tych swoich podejrzeniach przesadzasz.
-Nie , no nigdy nawet nie wspomniałaś o niczym, ale sądziłam , że mu powiesz. Myślałam , ze będziesz się chciała odegrać za JATE, bo to w końcu najprzystojniejszy facet jakiego znam i zakochany w tobie.
-Nie przypominam sobie JO takiej rozmowy pomiędzy mną i JATE, z której wynikałoby, że ma wobec mnie jakiekolwiek plany, poważne plany, o jego uczuciach nie rozmawiamy raczej... Oczy JO nagle obeschły i zapaliły się w nich niebezpieczne światełka.
-Tak ?i na najważniejszą imprezę w firmie idzie z Tobą a nie z kim innym ?
- Widzisz , tak jakoś wyszło JO. Nie pytaj mnie o to , tylko jego. Gdybyś przyszła pół godziny wcześniej to zastałabyś nas tu razem . Miałabyś szansę.
-Jesteś wredna i was nic nie łączy, a on tu przesiaduje do późna w nocy.
-O! JO , chyba jednak te pretensje kierujesz od zły adres. JATE tu w tej chwili nie ma , a ty masz pytania do niego nie do mnie.
- Gdybyś mu nie pozwalała, to on by tu nie przychodził?
- JO, ja nikomu nie pozwalam wybierać sobie znajomych to raz, nie pozwalam ingerować w moje życie prywatne to dwa. Poza tym przepraszam , że pytam przyszłaś tu, żeby mnie rozliczać z czego? Z moich znajomych? Wybacz nie mam ochoty się tłumaczyć. Ty nadal nie widzisz , że zwisasz gościowi jak kilo gwoździ? Nie dostrzegasz tego zażenowania, kiedy Cię widzi? Może oprzytomniej w końcu. Tak się trochę zachowujesz jak baba , co ma kilkoro dzieci i każde z kim innym i nie bardzo wie gdzie jest jej miejsce. Nie wiem, chcesz we mnie wzbudzić, co ? Poczucie winy? Wybij sobie z głowy. JATE jest takim samym moim znajomym jak ty, chociaż ostatnio jest mi trochę bliższy....
- Bliższy???- JO patrzyła jak osłupiała na mój palec, a właściwie na pierścionek , dodam najnowszy jaki w ogóle mam.Pierścionek dał mi JATE do przymierzenia i z tego wszystkiego zapomniał zabrać, ale przecież nie będę się chwaliła, że mam cacko przez jego roztargnienie i w dodatku pewnie tylko na chwilę.
-Jak to?, Dlaczego?- JO mimowolnie szeptała pytania. W końcu odwróciła się na pięcie i uciekła.
Stałam jeszcze przez chwile na środku pokoju z ręką wyciągniętą w kierunku JO, której juz nie było. Wzięłam za telefon i zadzwoniłam do MC. JO właśnie wchodziła do mieszkania, kiedy rozmawialiśmy. Prosiłam MC o dyskrecję. Przywitanie świadczyło o tym, że JO zwyczajnie kłamała. Ciekawe po co jej ten cyrk. Pewnie sie dowiem za jakiś czas.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz