czwartek, 12 stycznia 2012
bez zmian
Jestem rozkojarzona. Bardzo rozkojarzona. Niebawem wraca JATE. Cieszę się z tego tytułu również. Póki co JO omija mnie szerokim łukiem, za to mam świetne układy z MC. BO i Szala, jakby o mnie zapomniały. Ciekawe z powodu JO czy ot tak sobie.Wszystkiemu naturalnie winna jestem ja. Przecież gdyby mnie nie było JATE z pewnością rzuciłby się w ramiona JO , a tak wyglądam w tym układzie tak trochę jak matrona pilnująca ... no właśnie niby czego pilnująca. Ech, gdyby mnie nie było świat byłby mniej skomplikowany.... Tymczasem bawię się nową paletą kosmetyków. JATE postanowił mnie rozpieszczać? Mimo, że go nie ma ciągle dostaję prezenty. Nie pozwala mi o sobie zapomnieć. już mi się nawet nie chce przekonywać kuriera, że może jednak by odesłał... JABE/szef JATE/ uważa, że wyglądam na zakochaną ... i to jest najciekawsza z teorii jakie znam... Nie mogę przecież mu jeszcze powiedzieć prawdy, poza tym bawi mnie patrzenie na to, jak JATE wije się jak i plącze i ... te jego zabiegi zaczynają mi sprawiać przyjemność. No i jest tak nieziemsko uprzejmy i opiekuńczy, że mam coraz mniej motywacji, żeby zakończyć fikcję .....Ok , zobaczę co z tego jeszcze będzie ... Tymczasem uśmiecham się i maluję się z prawdziwą przyjemnością.. Ech JATE .... no i gdzie on był wtedy, kiedy jeszcze wierzyłam w miłość i w dobro drugiego człowieka.... ech...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz