luzik
Słoneczna plaża, morze lazurowe. Mistyczna cisza. Szum fal. Śpiew ptaków. Niczym nie zmącona cisza. Rozrzucam na piachu miękkie białe prześcieradło.Na prześcieradło padam ja .
Słońce grzeje... miłe ciepełko. Delikatny wietrzyk cudownie łaskocze.
Promyki słoneczka chichoczą na ciele. Wyprostowuję nad głową ręce, rozluźniam ciało. W okolicy biustu czuję delikatne pocieranie trawą. Miłe uczucie, bardzo miłe. Nie chce mi się otwierać oczu. Poddaję się czarowi chwili.
Trawka wędruje wyżej. Tańczy po mojej szyi, zahacza o podbródek, kręci się po policzku, nosie , na chwilę zatrzymuje się na czole, potem płynie po ręce prawej... od paszki aż po kiść, by lewą znów zaatakować. Opływa na sekundę , zowu głaszcze mne w okolicy żeber i bioder, okala moje nogi i nowu jest na brzuchu.... uczucie cudowne, słoneczne słodkie i nie chce mi się go burzyć.... czuję palce... delikatne harmonijne , gładkie, palce pięknych rąk... są przy biuście ,okalają zmysłowo usta... suną po wewnętrznych stronach moich rąk, tańczą po przegubach... znowu są wenątrz mych dłoni, moje dłonie w tych dłoniach. Czuję usta, gorące usta...płyną po moim ciele, jak po mapie i niczym kartograf zaznaczają hot point*s...
Czuję na ciele język. Sunie do moich nóg. Robię się miękka , elastyczna i prawie bez mocy..
Czuję zapach...piękny zapach, jego zapach...jest coraz bliżej , słyszę oddech cudny oddech.. wnętrze jego dłoni jest w moich dłoniach, moje dłonie we wnętrzu jego dłoni...pragnę więcej .... i... Q...mac budzik dzwoni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz