Przez Polskę przechodzi fala protestów. Nic nie było w stanie ruszyć tego społeczeństwa do czasu, kiedy nie buchnęła wiadomość : Rząd chce podpisać ACTA i ograniczyć wolność internautów. To była ta kropla goryczy, która się przelała czarę .
Państwo internetowe wielkim głosem upomina się o swoje prawa. Ludzie dotąd postrzegani jako fajtłapy, nawiedzeni, zadżumieni nagle pokazali swoja siłę. W manifestacjach wiek nie gra roli. Są i młodzi i starzy, jest dziecko i rodzic, babcia i wnuki, student i uczniak, naukowiec i robotnik. Tu nie ma znaczenia status społeczny, tu liczy się sprawa . Idą, bo wszeteczna prokuratorska łapa chce sięgnąć do ich państwa , państwa, które z takim mozołem tworzą od lat. Nie chcą kontroli , cenzury, państwowych regulacji. Bronią fenomenu , który skonstruowali na miarę swoich oczekiwań i potrzeb. Walczą o ten żywy organizm , o ten świat, który przeniósł zdobycze współczesności do netu i sprawił, że w każdym zakątku kuli ziemskiej internauci mają identyczne i możliwości i wiedzę i dostęp do niej. Nikt już nie wierzy w zapewnienia ani premiera ani cieszącego się dotąd dużą popularnością ministra spraw zagranicznych. Z informacji internautów wynika , że nad ACTA pracowano od 2007 roku. ACTA miało uregulować sprawę praw autorskich i stworzyć swoista netetykietę. W efekcie twórcy poszli dalej. W stworzonym dokumencie pełną kontrolę nad internetem oddano w ręce prokuratorskie i cenzorskie . Nie stworzono przy tym demokratycznych procedur odwoławczych. Kiedy premier polskiego rządu Donald Tusk używał koronnego argumentu: głupio byłoby, gdyby Polska jako jedyny kraj wyłamała się z układu i nie podpisała 26.01.2012 r ACTA, szwedzki eurodeputowany z właściwą sobie szczerością powiedział polskim mediom, że dotąd umowy ACTA nie podpisało żadne państwo. W internecie wrze. Na kolejne dni zapowiadane są nowe demonstracje . Dotąd odbyły się w dużych aglomeracjach . Prym wśród demonstracji wiedzie Kraków. Tu ulicami miasta przeszedł 15tys. tłum i była to dotąd największa demonstracja. W ten sposób ludzie świata internetu mówi polskiemu rządowi DOŚĆ. Poza demonstracjami internet pełen jest petycji. te najważniejsze to oczywiście NIE dla ACTA, petycja o referendum w tej sprawie , a nawet wniosek o odwołanie rządu- i to jest znamienne - po raz pierwszy naród chwyta za parlamentarne i dostępne środki perswazji dając dowód swojej politycznej dojrzałości.
/ zdjecia z internetu dzięki uprzejmości kolegów Maćka Ociepki i Mariusza Kowalczyka /



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz