Popadłam w zdumienie. Mój żółty centymetr zwariował. Dziś pokazuje, ze jest mnie 2 cm więcej. Nie ni nie mogę ani na siebie nabluzgać, ani uczciwie się zbesztać. Od nowego roku tylko jeszcze 2 dni jadłam i to nie są te dwa ostatnie dni...2 cm?? ... Zadziwiające zjawisko.. Oczami wyobraźni już widzę: ..Zaczynam znowu tyć, jak rośnie mi brzuszysko. Chodzę z brzuchem wypuczonym do przodu, nie mogę się schylać , ziaje przy pokonywaniu schodów. Przypominam bardziej wieloryba niż człowieka . W takich chwilach nabieram znów awersji do samej siebie, chociaż zamiast awersji powinnam powiedzieć dokładnie - obleśnego obrzydzenia.
Wiem, wiem .....zaczynam panikować..ale 2cm więcej tak zwyczajnie , bez żadnych przesłanek?.... Naturalnie w pierwszej kolejności to w ogóle sprawdziłam ten cholerny centymetr- nikt go nie skrócił niestety od wczoraj ani nie podmienił... 2 cm.. Spoks , to się nie dzieje naprawdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz