Dziś jest lepiej niż wczoraj. Żółty centymetr pokazuje tendencje spadkową. Mój nowy garnitur od Laury Scott leży lepiej i swobodniej niż wczoraj. Paskudne uczucie ciasnoty we własnym ciele ustępuje każdego dnia. Oddałam 20 groszy , które pożyczyła mi przy zakupach znajoma mi ze spacerków pani. Wślizguje się znowu w czarne zimowe leginsy , w moich jeansach z dnia na dzień czuje się swobodniej. Odrobiłam już rano wspinaczkę na mojej trasie . Wypiłam herbatkę, zaraz biegnę na kawkę. ..
Jeść nadal nic nie jem . Nie jestem głodna to po pierwsze a po drugie zaordynowałam sobie poświąteczną dietę, którą nazwałam dietą wodną, żeby zwyczajnie nie powiedzieć, że jestem na głodówce. Że co, że nie każdy tak może... no ja jak każdy tez nie mogę, ale mój organizm ma tylko opracowaną funkcje tycia , przy każdej innej diecie włącza od razu spowalniacz wsteczny. Nie myślę o jedzeniu a o tym jak pięknie będzie leżał mój garnitur. Póki co marynarka ledwo kryje oponkę, a przecież na wdechu cały czas nie da się żyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz