Strony

www.jooble.org

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Świat zaczarowany



Nocą w lesie bywa nieswojo. Trasę wprawdzie znam od lat, codziennie tędy chodzę, ale jakoś tak dziwnie czuje się bladym świtem na leśnym trakcie. Taka święta cisza tu panuje i uczucie niesamowitej czujności. Drogi o tej porze zasypane dokumentnie białym puchem. Czasem da się słyszeć bardziej skrzekot niż śpiew obudzonego ptaka. Skrzypienie butów po zmrożonym śniegu odbija się echem. Idę więc sobie, rzucam raz po raz gałązki i kulki. Nawet Didi w tym lesie taka jakaś nie skora do radosnego poszczekiwania. Stoi i wącha , patrzy gdzieś przed siebie. Pomyślałam, właśnie,,,,,, co można zobaczyć nad ranem w lesie. Wtedy oczy moje pomknęły w kierunku powalonych drzew. Za nimi przycupnęły dwie sarenki, a w zasadzie zamarły w bezruchu. O dziwo nie miały na sobie tej zimowej szaty , takiej szarej, a szatę jeszcze letnią , brązową . Stały tak i czekały co ja zrobię. Jestem pewna, że wracały z paśnika. Tam niedaleko, podczas letnich wędrówek widziałam konstrukcję, gdzie leśnicy karmią zwierzęta. Sarny chociaż stały nieruchomo, strzygły uszami jednak nie uciekały, jakby przyzwyczaiły się do obecności ludzi. 20m zadzwoniły w powietrzu kopytka i dalej mignął mi zad trzeciego koziołka. Robił wszystko, żeby przyciągnąć moja i Didi uwagę. Ostateczni przebiegł przez drogę no i sprowokował Didi do zabawy. Na szczęście Didi jest dobrze ułożonym psem i wystarczy moja krótka komenda, albo znak, żeby była natychmiast obok mnie. Ośnieżony wesoły pyszczor mówił, ale sobie ją trochę pogoniłam . Poprzylepiane do futra kulki malowniczo ozdabiają  łapy . Uwielbiam , kiedy tak wygląda . Przy takich harcach Didi nawet zapomina, że te kulki nieco jej przeszkadzają. Obieranie nie zawsze idzie sprawnie , ale pomagam jak mogę. Schylając się do tarmoszącego śnieg psa , mówię jej zawsze , co Didi daj łapę , bieżnik ci się zatkał, trzeba ABS ci naprawić. Didi natychmiast podaje łapkę i czeka, aż usunę kulki i śnieg spod poduch łapek.  Czasem , kiedy śnieg jest bardziej lepki Didi miewa trudności z chodzeniem, ale radzimy sobie z tym.  Pięknie i tak niecodziennie jest w tym zaczarowanym zakątku mojego świata. Nie zdziwiła mnie nawet obecność żołnierzy.  Tak nagle przede mna wyrósł gosc ze słuchawką w ręku. - Pan się żywcem chyba sie zgubił , wygląda Pan jakby sie pan na chwilę urwał z planu filmu " Szpiedzy tacy jak my" , ale to dawno było. Huk wystrzału tez mnie nie zdziwił. Na obrzeżach grupa młodych adeptów sztuki wojennej biegała z bronią długa. Pewnie mieli bieg na orientację. Szkoda tylko, ze nikt nie zauważał iż strzelają w rejonie, gdzie są paśniki dla leśnej zwierzyny. Cóż jak to mówią wojskowy ponoć o stopień jest bardziej ionteligentny od policjant, ale i tak im brakuje paru punktów do IQ przysłowiowej blondyny, blondynek nie obrażając.
Ech , zaśnieżony piękny świat pełen niecodziennych niespodzianek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz