Strony

www.jooble.org

wtorek, 3 stycznia 2012

To znowu ja

Rodzinne wizyty lubię. Mama...- To taki zapach dzieciństwa i beztroski . Świat przy rodzicach  był zupełnie inny. Zawsze od ręka  mądra rada, ktoś kto wiedział jak żyć i jak być. Przed każdymi świętami się zarzekam, że to moje ostatnie święta i topnieję przed  następnymi. Magia świąt  to też rodzinna atmosfera. Bez mamy moje święta byłyby świętami singla, nudy, czekania na ich koniec. Tak ocieram właśnie łzy,po pożegnaniu. Głupio trochę , bo jestem starą krową, a beczę, jak mały dzieciak. Staram się przy niej  nie wzruszać. Jest w tym wieku, kiedy bardziej niż kiedykolwiek działa syndrom opuszczonego gniazda. Dlatego wiem, że nie mogę okazywać zbyt wielu uczuć. Mój tato mówił "bez względu na to ile będziesz mieć lat, a ja będę żył zawsze będziesz dla mnie dzieckiem. " Po wielu latach mogę powiedzieć ze stoickim spokojem, że fantastycznie jest mieć rodziców bez względu na to ile się ma lat i jak wiele jest zmarszczek na ich twarzach. Za kilka godzin moje siostry zaopiekują się mamą. Też wiedzą , że mama jest jak spoiwo, jak plaster na rany, jak nitka dziegciu w miodzie życia, jest jak kozetka u najlepszego terapeuty, jak katharsis dzięki któremu udaje się przetrwać trudny czas. Ech... i to najlepszy orędownik swoich zięciów, mimo, że tego nie umieją docenić.
Mijamy się idąc obok siebie,a życie jest za krótkie, żeby się nie zauważać , żeby się ignorować czy przemilczeć swój czas. Życie ponoć trzeba garściami jak wiśnie rwać, żeby nie żałować tego czego się nie zrobiło....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz