Temperatury za oknem sięgają 30 stopni poniżej zera . Czasem się trzęsę czasem jest mi zbyt gorąco. Rzucam się w coraz to nowe rzeczy. Spokojnie skupić się nie można . Ludzie to czasem zupełnie nie widza się w krzywym zwierciadle. Nie wspominałam , ale od kilku dni mam idiotyczne telefony od starszej pani, która poznałam w grudniu. Z jednej strony mnie bawią z drugiej drażnią. Starsza Pani jest zabawna. Nie wiem czy z głupoty czy tak z dobrego serca ciągle chce kimś manipulować. Na początku mnie to bawiło, a teraz zwyczajnie nudzi. Dzwoni i dzwoni tak... Pora? ... a słyszała coś o savoir-vivre ?
Odbieram, bo nie wiem: stało się coś czy jak?... Naturalnie nic... Ręce opadają. I te jej opowieści . Ziewam , przytakuje i udaje , że słucham... i czekam aż skończy opowiadać gdzie ją szczyka, a gdzie rwie. Gdyby tak pielęgnować ciało jak ona dopieszcza te swoje bolączki nie byłoby ani jednej zmarszczki mimo upływu lat. Postanowiłam zmienić strategię. Ten eksperyment wart jest tej gry. Przecież nie mam zamiaru spędzić reszty życia słuchając ludzi, którzy diobła chodzą oglądać.
Z tym diobłem to w ogóle cała opowieść. Może zacznę po kolei. Zaczęło sie 15 sierpnia. Dzien upalny i jak wiadomo święto maryjne. Niedaleko, bo 2 km od mojego domu jest takie miejsce , gdzie chodzą tutejsze pielgrzymki. Postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym i pomaszerowałam pieszo do owego miejsca kultu. Wyszłam godzinę wcześniej , byłam po 20 minutach marszu. Miałam duuużo czasu, żeby się porozglądać. Po wszystkich uroczystościach okazało się. , że kobieta , która siedziała obok mnie chętnie by ze mną wróciła . Nie miałam nic przeciwko, ale pod warunkiem, ze pójdziemy pieszo, no i poszłyśmy. Kobieta z niedalekiej podhalańskiej wsi,mieszka z córką i jej rodziną. Otwarta i chętnie opowiada o sobie. W końcu zapytała mnie czy ja wierze w diabła. Tym pytaniem wprowadziła mnie w niezły nastrój... W diabła mam wierzyć??? Zapytałam zdziwiona... Bo to widzi Pani, jak się w tym TVN-ie ogląda to ciarki po plecach przechodzą, ale ja nie wierzyłam. Jest tu taka jedna kobieta , ona do Częstochowy organizuje wycieczki , tam do takiego kościoła . Tam się odbywają egzorcyzmy. znaczy wie Pani wychodzi ksiądz na ambonę i mówi do tego diobła.... , a tam Ci nawiedzeni, jak nie zaczynają wyć i to tak głośno, ze aż ciarki przechodzą po skórze, rzucają się na ziemię, piana z pyska się leje , wyją jak potępieńcy, tak ten diobeł z nich wychodzi. Oni tam się szamotają a ten ksiądz nic tylko tam stoi i kazuje wychodzić temu diobłowi i to takim głosem, że tyn diobeł wychodzi. Pani tydzień potym nie mogłam spać, tak żem się przeląkła. Ta co ze mną była , tydzień potem umarła ... Widzi Pani , jakie potworne rzeczy się dzieją na tym świecie. skomentowałam całość szybko się żegnając. Jeszcze chwila a parsknęłabym serdecznym śmiechem. Wówczas wydawało mi się, że to dowcip dnia wyszedł na moje spotkanie i postanowił zabawić mnie na poważnie. O całym zajściu zapomniałam już i było nieaktualne od wczoraj, kiedy trafiłam na inną ekipę. Tym razem na ową panią organizującą owe wyjazdy do Częstochowy. Wracałyśmy z południowego-wschodu Polski razem. podróż ciągnęła się niemiłosiernie. Pani opowiadała to o tym to o tamtym. w końcu ni z gruszki ni z pietruszki zaczęła opowiadać o egzorcyzmach częstochowskich. Bardzo się starałam, żeby nie parsknąć śmiechem. Jakieś sprzysiężenie czy ki fatum? Co ja komu zrobiłam , żebym musiała słuchać takich bzdur. W XXI wieku wciska się bajki o dioble. Normalne średniowiecze. Ja rozumiem, że w epokach minionych nie bardzo się znano na medycynie, że takie pojęcie jak choroba psychiczna zastępowano nawiedzeniem i leczono poprzez sugestie i przerażenie, ale dziś opowiadania o takich rzeczach i to przez dorosłych tracą infantylizmem. Ktoś nie potrafi dorosnąć?... Hallo. ...Pani żeby było zabawniej na egzorcyzmy czasem zabiera dzieci. Pokazuje im diobła ponoć. Patrzyłam na panią i zastanawiałam się czy jest w pełni władz umysłowych. Rozumiem, że ona szuka nieziemskich doznań i takich dostarcza jej częstochowski teatr wrażeń w kościele Zygmunta , ale żeby na takie traumatyczne przeżycia narażać dzieci? Mądry rodzic zabrania dziecku oglądania horrorów, a tu nie dość, że żadnego zakazu to jeszcze nakaz oglądania i słuchania czegoś, co w psychice dziecka może wyrządzić niepowetowane straty. No i jest Bóg? Jest! Pieron ognisty w taka babę powinien trafić. Swoimi przemyśleniami postanowiłam się jednak nie dzielić. Po co mi kolejny wróg pomyślałam- to ma być tylko praca , bo do tej sekty wyznawców oglądania diobła ja się nie zapiszę postanowiłam w duchu .Kwitując opowieść kobiety jednym słowem - niesamowite.
Najważniejsze, ze o dioble przestała opowiadać, a ja do tematu nigdy nie wracałam. Diobeł w opowieściach wrócił do mnie sam jakieś tydzień temu. Wybrałam się na niedzielną mszę na tzw nową górkę . W kościele akurat gościł ksiądz z RIO de Janeiro . Ksiądz odprawiał msze ,ale kazanie wygłosił ksiądz chyba tubylec. Nie mam pojęcia czy tak z dobrego serca czy z chęci przypodobania się gościowi wprowadził do mszy elementy żywcem przejęte z seriali brazylijskich... Zaczął strasznym głosem opowiadac o.... dioble!... Musiałam mieć minę ... bo w końcu ksiądz zbił sie z tropu i powiedział jakby w moim kierunku i na usprawiedliwienie, że diobeł przecież pamiętajmy do kościoła chodził.... Mam nadzieję , ze nie miał mnie na myśli :)...XXI w , nie wierzę, że to dzieje sie naprawdę . W XXI wieku kościół na siłę chce przywrócić mit diobła . Boże widzisz i nie grzmisz . Cóż księdza mogę jeszcze zrozumieć. Jemu wpaja się takie rzeczy przez całe seminarium. Choroby psychiczne i dewiacje księży i zakonników i zakonnic nie biorą się z powietrza , a z prania mózgu i przejęcia..... Jak pragnę zdrowia ten cały wątek diobła w chrześcijaństwie moim zdaniem wymaga interwencji dobrego psychiatry. Chociaż jak mówi mój kolega - ciemnota inaczej zła nie pojmie....i kto wie czy nie ma racji.... a ja niepoprawna optymistka w ludziach nie diobła a dobro chcę widzieć , co za czasy. Idę do kościoła na moją rozmowę z bytem absolutnym a trafiam na plan brazylijskiej ciąguty .... i doszłam do wniosku, że bawi mnie ten diobeł za mną postępujący w rytmie samby i straszący mnie egzorcystą potwornym i lud i ksiądz.Egzorcysta mi nie znanym , który co chce ze mnie wypędzić ...zdrowy rozsadek , twarde stąpanie po ziemi, życzliwość , uśmiech ..czy co?
Miałam nadzieję, ze wątek diobła w moim życiu już się skończył, kiedy wrócił do mnie znowu w opowieściach mojej prywatnej matki. Okazuje się , ze wraz z koleżanką wybrała się do słynnego punktu egzorcystycznego i uczestniczyła w tym spektaklu. Kiedy w końcu nie wytrzymałam i tak po ludzku, a szczerze roześmiałam się z tej jej głupoty, usłyszałam z drugiej strony słuchawki telefonicznej jak moja matka wyjmuje koronny argument. Wiesz, ale tam z nami był taki chłop i całą noc potem nie mógł spac, a jak szedł do domu to się cały czas za siebie oglądał, bo mu się wydawało, że cos idzie za nim.... Mamo anioł stróż za nim stąpał , anioł stróż się wkurzył na takiego bancwoła i to co słyszał to tupot nóg anielskich i trzepot jego rozzłoszczonych skrzydeł ... - śmiałam się do słuchawki.
Boże kazałeś nauczyć prostych ludzi czytać i pisać, a nauczycieli zostawiłeś w ciemnogrodzie i kiedy oni z gromnica i kropidłem latają nadal po tym łez padole, my maluczcy ludzie już od wieków używamy światła i prysznica . Czy to grzech, że tacy jak ja robią użytek z talentów które nam dano? Może to wszystko powinnam zrzucić na karb zbyt wcześnie rozpoczętego karnawału, który dla wielu utknął w czasach kiedy po ulicach szwendały się kukły i przebierańcy wszelkiej maści. Panowie i panie :diobłem to oni straszyli i owszem, żeby ostatecznie gorzołki się napić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz