Niby wiosna, niby wszystko pięknieje z dnia na dzień..niby!?...
Moje osiedle staje się makabrycznie nudne .
Poranek: piata czy szósta godzina. Wstaję . Toaleta , smycz, pies , spacerek.
Na spacerniaku obraz od miesięcy ten sam. Może tylko aktorzy przedstawienia zmieniają się trochę. Biuro otwarte od rana . Podczaszy polewa do czasu kiedy stanie się podstolim. Przechodzę obok, odpowiadam na zdawkowe dzień dobry. Setny raz wysłuchuje tego samego międlenia: a to, że psa ze smyczy nie chcę puścić, a te ich psy to by się chętnie pobawiły z moja Daisy. To znów, że nie mam parasola, a oni by mi chętnie w Biedronce taki za 5 zł kupili..Innym razem zauważają , że mi dobrze, bo mam z kim wyjść.... Pomyśleć , ze tacy ludzie - zwani przeze mnie Biurwami - są opiniotwórczy. Dziś na ten przykład usłyszałam fragment rozmowy na temat jakiejś chyba ich znajomej: a to tego chłopoka to ona pannom miała, no...tak to było, wiem, bom widzioł... a ta to kurwa . On wyjechoł czy cóś, a ta sie prowodzo....O kim mówiono? Pojęcia nie mam. Uśmiechnęłam się tylko smutno.
Biurwy z powodu 3 maja niedopite i złe, zabrały się za moralność świata. Czy mają do tego moralne prawo? Czy są lepsi? W każdym razie ja nic lepszego w nich nie widzę. Żałośni , skuleni , opuchnięci, cuchnący i jak te kundle szwendające się przy nich: merdają ogonem na widok wszystkiego....
Wieczór. Niebo rozgwieżdżone , księżyc, mrugają latarnie . Na spacerniaku grupki młodzieży. Jedni z butlami coli inni z butlami gorzały... Przykre, ze mają szansę podzielić los tych porannych wujów, których moja babcia zawadiacko określała mianem Obszymurów i Obszczywegłów- ponoc tylko do tego taki zdatny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz