Wpadł przed wyjazdem do Holandii. Spakowaliśmy plecak, gdzieś przepadł i za chwilę położył mi na komodzie w przedpokoju dowód rejestracyjny i kluczyki. To dla Ciebie powiedział, pożegnał się i wyszedł.Na dole czekali już znajomi z którymi wyjeżdżał na praktykę.
Z tego wszystkiego dostałam biegunki, bo przecież o wyjeździe JA dowiedziałam soię tylko kilka godzin wcześniej. Tak zwyczajnie ponoć zapomniał mi powiedzieć....
Cóż pomyślałam... JA dał mi swoje autko?!... Ok później zobaczę co to jest. Wyszłam z DI na spacer. Na pobliskim parkingu odruchowo zaczęłam szukać.Ciekawość zżerała mnie okrutna! Przyglądam się więc kilku obcym furom. Całkiem znośne pomyślałam. Szukałam jednak jakiegoś Opla czy czegoś w tym guście.
Nagle wśród drzew zobaczyłam renaulta. Oj.... ależ ktoś miał przygodę . Blacha zmasakrowana , zamiast szyby wielka foliowa płachta i dyndające lusterko. Na szczęście to nie nasza rejestracja pomyślałam i całkiem spokojnie potuptałam do domu. Boże jak dobrze, że mnie nigdy w obcym mieście nie przydarzyło się nic podobnego. Za nic na świecie nie chciałabym być w skórze tego kogoś..... Szłam sobie spokojnie i nawet bezinteresownie współczułam jakiemuś mi nieznanemu człowiekowi.
Sprawa samochodu jednak nie dawała mi spokoju. Wzięłam do ręki dzielnie kluczyki i poszłam szukać..
Idę więc dziarsko na parking. Patrzę ciekawie. Raz po raz naciskam kluczyk i rozglądam się za migającymi światłami. Ni chu chu! Wszystkie samochody stoją niewzruszenie.
W końcu podeszłam do rzęcha z folią zamiast okna i ... samochód się odezwał.
Nie no nie wierzę ... To to?... Boże pewnie się włamałam komuś jeszcze do tego nieszczęścia co go spotkało. Nie , no idę po ten cholerny dowód rejestracyjny tam z pewnością będzie stało , które to jest to właściwe. Jak pomyślałam tak odwróciłam się na pięcie i poszłam do domu. Gorączkowo złapałam dokumenty i czytam... Ło matko jedyna , co ten JA kupił. Bezwładnie usiadłam na krześle. Rany kasza całkiem mu odbiło. Taki rzęch ?. Czy on myśli, że tu jest skład złomu? Idiota! Zagotowało się we mnie.... Chyba dobrze, że go nie było inaczej mógłby ataku mojej furii nie przeżyć. Mam rzęcha!.. i co ja mam z ty zrobić?....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz