Strony

www.jooble.org

środa, 16 stycznia 2013

Pierwsze kroki

Juz drugi, a nawet trzeci dzień łażę z kijami. Wyglądało to tak... Najpierw Di , potem ja , a za mną kije. Ciągnę je za sobą, kije podskakują, a ja koncentruje się na tym, żeby ramiona chodziły mi naprzemiennie z nogami...Zgranie prawej ręki z lewą noga i lewej reki z prawą zajęło mi trochę, bo jako mańkut przestawiony tak mam namieszane w symetriach  ze jak lewa noga to i lewa ręka chodziła , a jak prawa to i prawa i jakoś mi to wcale nie przeszkadzało... Po pierwszych ćwiczeniach poczułam lekkie mrowienie w okolicy kręgosłupa na wysokości barków.W końcu znudziło mi się robienie za zwierzę pociągowe i kije postanowiłam w dłoń wziąć. Wbijanie naprzemienne kijów na wysokości pięty jest do opanowania. W każdym razie rano dnia następnego już potrafiłam człapać. Fakt lubię się napracować i jakoś tak przyłapuje się na tym, że zamiast na tzw lenia to ja jak robotnik pracę na sztywnych rekach preferuję, ale  koryguje to co zauważam.... Teraz mrowienia w ramionach już nie czuję, ale to głównie dlatego, ze jakoś tak mnie ciągnie do tyłu po tych ćwiczeniach. mam nadzieję, ze to stan przejściowy i nie zacznę do tyłu padać. Z elementów pracujących w organizmie chyba doszła wątroba.Wstyd się przyznać, ale w toalecie teraz spędzam większość dnia.  Tak sobie myślę, że dobrze , ze jest wentylacja inaczej przyszłoby mi do kijów gaz- maskę kupić... Dziś jest dzień trzeci mojego chodzenia. po porannych dwóch kółeczkach wokół spacerniaka mogę cichutko zauważyć i z wdzięcznością  że gazownia umilkła, za to po wieczornych ćwiczeniach wydłużonego kroku mam zakwasy w łydkach ...Jak tak dalej pójdzie to dowiem się jak i kiedy co u mnie pracuje ...

Pomyśleć, ze niby nic nie robię, a tylko spaceruję  no i taka jestem głodna , ze szok. strach si e bać , co to będzie kiedy do ćwiczeń dołączę szybki , rytmiczny marsz.... chociaż , kiedy po raz pierwszy usiłowałam udawać rekruta, nadbiegł chłopak i krzyknął mi tak trzymać i pokazał kciuka ..... No kurcze może będą ze mnie jeszcze ludzie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz