Zmartwiona ani zmęczona jakoś nadzwyczajnie takim obrotem sprawy nie jestem , ale zdziwiona bardzo. Mój FB kolega , którego nigdy na oczy nie widziałam mówi, ze bieganie to substytut seksu. Jeśli takie ziajanie ma podtekst erotyczny to od kilku ranków jestem najseksowniejszą kobitką w okolicy.... bo dyszę , jak lokomotywa i przebieram nogami , że Hej!
Tak czy siak niedzielę zaczęłam też w rytmie przyśpieszonym.... Efekt taki, ze cały czas mnie wszędzie nosi i jakoś tak skrócił mi się czas do każdej dziury.
Wczoraj na przykład byłam w sklepie
na drugim końcu miasta , gdzie nawet pies z kulawą nogą teraz nie zagląda. Kiedyś mieli fajne pomysły na święta , dziś nawet tego nie. Jedyne , co im zostało , to przy kasie facet wysiadujący stare zbuki i pilnujący by przypadkiem nie pozbył się hemoroida wypychając jakiś wózek ....
Kiedyś bym się zapieniła na takie coś . dziś pomyślałam ," a siedź bo jesteś stary i brzydki i marszcz się" i ze stoickim spokojem poszłam w swoją stronę , a w duchu do tego dorzuciłam i teraz się nie dziwię, ze wielkopowierzchniowy sklep, w którym kupowałam kiedyś świetne kosmetyki firmy Ajaks( dziś już o tej marce tak powiedzieć nie mogę) teraz stoi pustkami. klient tam wyraźnie ludziom przeszkadza , no to klient jak widać zrobił towarzystwu wolne.
Fakty zaś są takie, że endorfiny , które napadają mnie zaraz po tym , jak opadnie zmęczenie przypomniały mi, ze mam urocze dołeczki kiedy się śmieję i że w życiu takich pustych , grobowych miejsc należy unikać .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz