Kiedy czuję się parszywie źle i ociężale w sukurs przychodzą mi znajomi. To takie miłe , kiedy człowiek jest głodny jak sto diabłów, nalany jak góra i usłyszy, że ma się figurę. Gdzieś przeczytałam, ze mężczyźni wolą , kiedy kobieta ma w pasie mniej niż oni, ale to marne pocieszenie,kiedy jedynym facetem w twojej najbliższej okolicy jest ktoś skoligacony. Chociaż z drugiej strony ma to i swoje pozytywy.
Jeśli ktoś sądzi, że z powodu obowiązującego w kościele katolickim postu nie jem to jest w grubym błędzie . Po ostatnim zderzeniu z tutejszym " Mormonem" fundamenty mojej wiary znowu się chwieją i z pewnością żaden głód tego nie naprawi. Molier byłby dumny, że jego Świętoszek i dziś jest cielesny , mimo upływu wieków.
Po nocach śnią mi się cudowne rzeczy - naturalnie, że do zjedzenia. Z każdym snem dochodzę do wniosku, ze jedzenie może być wciągające. Weganie, Wegetarianie i Mięsożercy byliby ze mnie dumni, gdybym potrafiła je zrobić. Kurcze nawet we śnie potrafię tylko jeść. Może to sprawa projektu, który gdzieś tam chodzi mi po głowie. Kazano mi to policzyć. Policzyłam uczciwie, chociaż nie mam pewności, czy wszystko w nim ujęłam. Powiem szczerze na razie jestem przerażona .
W swoim życiu staram się być szczera. Raz jest to doceniane innym razem nie. Częściej jednak ludzie zauważają, że nie oszukuję w grach i z ufnością kładę karty na stole. Wiem, ze wszystko co robię to potężne wyzwanie. Niektórzy nawet mówią, że trzeba być bohaterem, żeby podnieść rękawicę. Sama sobie się dziwię, ze swoją własną zawsze dzierżę w dłoni i to tej mojej osobistej.
W trzymaniu formy pomaga mi mój niepoprawny optymizm. Ponoć można się w nim ze stoickim spokojem zakochać. Mam w sobie ten dystans do siebie i do świata, chociaż przecież jak każdego śmiertelnika szlag mnie trafia. Wtedy z pewnością bycie obok mnie grozi przynajmniej zmieceniem z powierzchni.
Z przyjemnością patrzę za to na ludzi, którzy dla oczyszczenia samych siebie gotowi są innym palec wsadzić w oko. Powinni chyba jednak zacząć od siebie, inaczej ta dulszczyzna zwyczajnie ich udusi, bo przecież kłamstwo ma krótkie nogi i nawet do mnie dociera prawda, chociaż tak rzadko zdarza mi się wyskakiwać na babskie plotki, ploteczki i takie tam.
Swoją drogą to skąd tyle ludzie widzą o innych, a że wiedzą rzeczy ciekawe to się przekonuję słuchając plotek o sobie i wtedy powtarzam sobie w myślach jak mantrę szekspirowskie twierdzenie : są na tej ziemi rzeczy , o których nie śniło się filozofom.
Uczciwie jednak muszę przyznać, ze żadna- nawet najlepsza lektura nie zastąpi kolorytu bajek przekazywanych sobie z ust do ust, okraszonych sądami , osądami, wzajemnym utwierdzaniem się w słuszności głoszonych poglądów na dany temat i tego sznureczka rodem z głuchego telefonu, na końcu którego autor nie jest w stanie poznać plotki, która wylatując ptakiem wróciła kamieniem, a czasem na miejscu pozostaje tylko zacytować Witkacego : Po trawie sunie cudowna hetera miażdżąc swym brzuchem słowa zbyt rozumne"
Jeśli ktoś sądzi, że z powodu obowiązującego w kościele katolickim postu nie jem to jest w grubym błędzie . Po ostatnim zderzeniu z tutejszym " Mormonem" fundamenty mojej wiary znowu się chwieją i z pewnością żaden głód tego nie naprawi. Molier byłby dumny, że jego Świętoszek i dziś jest cielesny , mimo upływu wieków.
Po nocach śnią mi się cudowne rzeczy - naturalnie, że do zjedzenia. Z każdym snem dochodzę do wniosku, ze jedzenie może być wciągające. Weganie, Wegetarianie i Mięsożercy byliby ze mnie dumni, gdybym potrafiła je zrobić. Kurcze nawet we śnie potrafię tylko jeść. Może to sprawa projektu, który gdzieś tam chodzi mi po głowie. Kazano mi to policzyć. Policzyłam uczciwie, chociaż nie mam pewności, czy wszystko w nim ujęłam. Powiem szczerze na razie jestem przerażona .
W swoim życiu staram się być szczera. Raz jest to doceniane innym razem nie. Częściej jednak ludzie zauważają, że nie oszukuję w grach i z ufnością kładę karty na stole. Wiem, ze wszystko co robię to potężne wyzwanie. Niektórzy nawet mówią, że trzeba być bohaterem, żeby podnieść rękawicę. Sama sobie się dziwię, ze swoją własną zawsze dzierżę w dłoni i to tej mojej osobistej.
W trzymaniu formy pomaga mi mój niepoprawny optymizm. Ponoć można się w nim ze stoickim spokojem zakochać. Mam w sobie ten dystans do siebie i do świata, chociaż przecież jak każdego śmiertelnika szlag mnie trafia. Wtedy z pewnością bycie obok mnie grozi przynajmniej zmieceniem z powierzchni.
Z przyjemnością patrzę za to na ludzi, którzy dla oczyszczenia samych siebie gotowi są innym palec wsadzić w oko. Powinni chyba jednak zacząć od siebie, inaczej ta dulszczyzna zwyczajnie ich udusi, bo przecież kłamstwo ma krótkie nogi i nawet do mnie dociera prawda, chociaż tak rzadko zdarza mi się wyskakiwać na babskie plotki, ploteczki i takie tam.
Swoją drogą to skąd tyle ludzie widzą o innych, a że wiedzą rzeczy ciekawe to się przekonuję słuchając plotek o sobie i wtedy powtarzam sobie w myślach jak mantrę szekspirowskie twierdzenie : są na tej ziemi rzeczy , o których nie śniło się filozofom.
Uczciwie jednak muszę przyznać, ze żadna- nawet najlepsza lektura nie zastąpi kolorytu bajek przekazywanych sobie z ust do ust, okraszonych sądami , osądami, wzajemnym utwierdzaniem się w słuszności głoszonych poglądów na dany temat i tego sznureczka rodem z głuchego telefonu, na końcu którego autor nie jest w stanie poznać plotki, która wylatując ptakiem wróciła kamieniem, a czasem na miejscu pozostaje tylko zacytować Witkacego : Po trawie sunie cudowna hetera miażdżąc swym brzuchem słowa zbyt rozumne"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz